Szkoła jest jednostką podległą Gminy Dąbrówka

"Największym zwycięstwem jest to,
które odnosimy nad nami samymi."

- Tadeusz Kościuszko -

Dane teleadresowe

Publiczne Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Dąbrówce zostało włączone z dniem 1 września 2017 r. w strukturę ośmioklasowej Szkoły Podstawowej im. C. K. Norwida w Dąbrówce

ul. Kościuszki 20a, 05-252 Dąbrówka
tel: (29) 757-81-52
e-mail: gimnazjum@dabrowka.net.pl
www: http://www.gimnazjum.dabrowka.net.pl

Dyrektor: Stanisław Wójcik
Kontakt: dyrektor@spwd.dabrowka.net.pl
tel. 29 757-81-52 wew. 12 lub 29 757-80-13

Wicedyrektor szkoły: Joanna Jackowska
Kontakt: wicedyrektor@spwd.dabrowka.net.pl
tel. 29 757-87-64

  • Foto 1
  • Foto 2
  • Foto 3
  • Foto 4
  • Foto 5
  • Foto 6
  • Foto 7
  • Foto 8

Ewa Nowak

Odwiedziła naszą szkołę 8 maja 2013r.
Pisarka, publicystka, pedagog - terapeutka spotkała się z grupą uczniów w bibliotece szkolnej. Bardzo ciekawie, dowcipnie i dynamicznie opowiadała o tym, jak powstaje powieść. A właściwie to uczestnicy spotkania wymyślali bohaterów i tworzyli fabułę, co było niesłychanie wciągające. Nasz gość został poproszony też o wręczenie nagród w rozstrzygniętym konkursie czytelniczym pt. „Odkrywamy świat nastolatków”. Były też autografy, kwiaty i miłe słowa podziękowania. Pod koniec spotkania redaktorki kącika bibliotecznego z naszego szkolnego Gimpressu przeprowadziły z panią Ewą wywiad. To było naprawdę fajne spotkanie!

Małgorzata Dobczyńska i Klaudia Matuszewska zapraszają na wywiad z panią Ewą Nowak.

Co pani najchętniej lub z obowiązku czytuje?
Najchętniej czytuję książkę, którą ktoś mi poleci. Jak przyjdziesz do mnie i powiesz: „Ewka, fantastyczna rzecz, to mnie ruszyło, przeczytaj!” Przeczytam na pewno. Dlaczego? Zobaczcie, ktoś za mnie odrobił pracę domową. Z masy książek dostępnych, ktoś wybrał co mam przeczytać. Pamiętam jak sąsiad przyszedł i powiedział: „Mój syn teraz czyta tą serię Cherub, chcesz przeczytać?” No pewnie, że chcę! Już nie musiałam jej szukać, sama do mnie przyszła. Fantastyczna rzecz, bo za to dostajesz cudzą energię. Jak weźmiesz taką książkę do ręki przez pierwsze trzydzieści stron widzisz tę osobę, prawda? Widzisz ile ona ci dała energii. A z obowiązku czytam wszystko, co jest mi potrzebne do pracy.

Czy to prawda, że każdy może zostać pisarzem?
Bzdura! Absolutnie nie! No jak każdy może zostać pisarzem? Wyobraźcie sobie, że każdy może zostać Adamem Małyszem. Przecież, trzeba mieć predyspozycje, wysoką aktywność własną, trzeba mieć inteligencję na pewnym poziomie, a przede wszystkim trzeba być oczytanym. Zobaczcie w waszych klasach. Są osoby, które bardzo dużo czytają i te osoby rokują. Potencjalnie mogą zostać pisarzami. Ktoś, kto nie czyta książek nigdy nie zostaje pisarzem. Po pierwsze nie ma odpowiedniej erudycji, ma ubogie słownictwo. Jak trzeba w zadaniu jedną daną zmienić, to już sobie nie radzi. Dlaczego? Bo nie czyta książek. Ktoś kto czyta książki jest dobry też z innych przedmiotów. Nie ma możliwości, żeby każdy został pisarzem, tak samo nie ma możliwości, żebym ja została lekkoatletką.

Skąd brać pomysły na książkę i skąd wiedzieć, które z nich są dobre?
Czujesz to. Jak ktoś opowiada historię, to ja po prostu wiem, czy ta historia jest ciekawa czy nie. Przecież wy zawsze wiecie. Teraz sobie wyobraźcie. Otwierają się drzwi i wchodzi tutaj sześciu chłopców. Wszyscy są z drugiej liceum. Patrzycie i już wiecie, który z nich jest fajny. No właśnie, otóż to. Czujesz to, po prostu wiesz, że pomysł jest dobry lub nie. Chłopcy mają tak samo. Widzi z daleka i wie – „O nie! to tylko ta!” Opowiem o pomyśle, jak powstała książka „Yellow Bahama w prążki”. Pomysł na tę powieść podsunęła mi moja mama, z którą mam dobre relacje. Lubię ją. I mama opowiedziała mi taką historię: Gdy była w szkole podstawowej, a jest z pokolenia dzieci wojennych, bo urodziła się w 1941 roku, w jej klasie prawie nikt nie miał ojca, bo zginęli na wojnie. I wyobraźcie sobie, że był taki chłopiec, który miał na nazwisko Bosek. Pamięta, że z tym Boskiem były ciągle jakieś kłopoty. Rozrabiał, przeszkadzał, miał jakieś szalone, zupełnie niekonwencjonalne pomysły. Ilekroć odbywała się lekcja religii, zawsze w poniedziałek na pierwszej lekcji, co tydzień było to samo. Pukanie, otwierały się drzwi i wchodziła pani z sekretariatu, która mówiła do katechetki: „Dzień dobry, przepraszam bardzo, że przeszkadzam, czy mogłaby pani na chwileczkę wyjść, matka Boska czeka pod sekretariatem.” (Śmiech) Katechetce krew odpływała z twarzy, była przerażona. Opowiadała o mitach chrześcijańskich, o życiu Chrystusa. I nagle słyszy co? Matka Boska stoi pod sekretariatem. Uważałam, że to jest tak dobra historia, że napiszę książkę na ten temat.
Czy są jakieś sytuacje, które zdarzyły się naprawdę i wykorzystała je pani w swoich książkach?
Oczywiście, wykorzystuję je w prawie każdej książce. Po pierwsze w „Bardzo białej wronie”. Wśród licznych narzeczonych, których miałam w życiu był Michał. Na pierwszym roku studiów. Był dla mnie niedobry, niemiły, dokuczał mi. Ale był za to przystojny, miał takie zrośnięte brwi. Nie było żadnych wątpliwości, że jest z najwyższej półki, jeśli chodzi o aparycję. Nie zrobił mi żadnej krzywdy, nie miałam w związku z nim traumy. Ale jak to się dzieje, że dziewczyna ma chłopca i cały czas przez niego płacze? Nie wiem czy jesteście po lekturze tej książki? Bohaterka, Natalia – bardzo dobra uczennica, idzie do pierwszej klasy liceum i poznaje tam od razu pierwszego dnia Norberta. Taki „lepszy” chłopak. Widać, że jest z najwyższej półki. Zaczynają chodzić, jest świetnie. Jest szczęśliwa. Tylko że on uprawia przemoc psychiczną. Nie ma żadnych rękoczynów. Takie było założenie książki – Norbert nie uderzy Natalii. Dlaczego? Bo jeżeli ktoś cię uderzy, to od razu wiesz, że jest to przemoc. Ale jak tylko powie „Ale morda!” Czy to jest przemoc? Tak. Bardzo ważne jest to, co przeżyłaś w swoim życiu. Wszystko w człowieku zostaje.

Czy miewa pani kryzysy pisarskie? Jak często? I jak sobie pani z nimi radzi?
Kryzysy mam nieustannie. Nigdy nie mam weny. Jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłam czegoś takiego jak „wena”. Wstaję rano i codziennie mi się nie chce pisać. Codziennie myślę sobie: „ Nie, no dzisiaj nie ma gorszego dnia na pisanie. Taka piękna pogoda na dworze, mam pisać? Taki deszcze leje, mam pisać? Wiosna przyszła, mam pisać? Jesienią? Teraz mam pisać?” Myślę tak codziennie. Co z tym robię? Otwieram komputer, wchodzę do Worda, otwieram pliki, a ten kursor tak miga. Tak tego nienawidzę!
Jak sobie radzę z kryzysami? Najczęściej mam bardzo dużo pracy. Piszę artykuły, opowiadania, psychozabawy, prowadzę warsztaty. Dużo mam do przygotowania. Nastawiam sobie czas, siadam nad tym na półtorej godziny i ani minuty więcej. Siadam i przez ten czas nie wstaję, pracuję. Co się najczęściej okazuje po półtorej godzinie? Że wszystko jest już zrobione. Przecież, co wam zajmuje najwięcej czasu w nauce? Żeby się do niej zabrać, prawda? Jak już usiądziecie, to ile się pisze wypracowanie? Dwadzieścia pięć minut? A zadania z matmy ile? Osiemnaście minut? Ile się uczycie chemii? A biologii? Piętnaście minut? Natomiast żeby usiąść, to czasem zajmuje nawet cztery godziny. Prawda? Siadasz, nastawiasz timer i pracujesz. Ile zrobisz, tyle zrobisz.

Co zrobić, gdy powieść jest już napisana? Jaka jest jej dalsza droga?
Jeżeli jest to twoja pierwsza w życiu powieść, musisz ją dać komuś do przeczytania. Tylko komu? Pani polonistce? Zły pomysł dlatego, że patrzy na ciebie przez pryzmat ucznia. Mamie, babci? Jeszcze gorzej. Mama powie, że to cudowna książka, wszystko jedno jaki bełkot. A babcia da pięćdziesiąt złotych i cię odeśle. Daj osobie, która lubi czytać. Jeżeli napisałeś książkę psychologiczną to szukaj osoby, która takie książki czyta. Piszesz fantasy, to szukaj kogoś, kto czyta fantasy. Co potem? Idziesz do wydawcy. Jakiego wydawcy? Napisałeś książkę o elfach. Idziesz do biblioteki i mówisz: „Dzień dobry, gdzie są książki o życiu elfów?” I pani bibliotekarka pokazuje ci półkę. Bierzesz książkę i oglądasz stronę redakcyjną, na której jest adres wydawcy. Do tego wydawcy posyłasz swoją książkę. Musisz znaleźć tak zwany profil wydawniczy. Twoja książka musi być zgodna z profilem wydawniczym wydawcy.

Na jakim etapie pracy pojawia się tytuł?
Bardzo różnie. W „Diupie” tytuł pojawił się na początku. Tytuł był pierwszy, a potem do tytułu dobrałam resztę. W „Białej wronie” pojawił się on na samym końcu. Natomiast w „Danych wrażliwych” w ogóle nie miałam pomysłu na tytuł. Wtedy doświadczyłam iluminacji, co to iluminacja? Efekt olśnienia. I coś co nie było połączone, nagle w twojej głowie staje się połączone.
Dla jakiego czytelnika najlepiej się pani pisze?
Wybierasz sobie czytelnika. Piszesz dla kogoś, kto jest ważną osobą w twoim życiu. Lubię mojego męża. Piszę dla niego. Zawsze jestem ciekawa, czy będzie mu się podobało, czy będzie się śmiał, czy zobaczy kogo opisuję? Czy wychwyci to, co ja chciałam powiedzieć? Wiele moich koleżanek pisarek pisze na negatywnych emocjach i to jest mocniejsze, jeszcze mocniejsze. Bardzo dobry pomysł, nakręca.

Czy należy myśleć o przyszłym czytelniku?
O was? Nie, absolutnie nie. Gdybym myślała o was, to przecież pisałabym książki myśląc: „O, ta nie lubi trójkątów, ta czegoś innego”. No i co? Już mam związane ręce. Absolutnie nie należy myśleć o przyszłym czytelniku.

Jaką książkę uważa pani za swój największy sukces?
„Mój Adam” – książkę, która jeszcze się nie ukazała. Zawsze ostatnia książka jest ulubioną, czyli dziełem życia. Tym, co uważasz za najlepsze. Czy mogę moje książki jakoś zmienić, poprawić? Nie, mogę je tylko przeczytać. Ale nie czytam. Gdybym wzięła do ręki np. „Lawendę w chodakach” i byłaby to książka kogoś innego, to bym ją z chęcią przeczytała. Ale ponieważ jest mojego autorstwa, więc chciałabym coś poprawić. Także z ostatnią książką będzie podobnie.
Dziękujemy za udzielenie wywiadu.





Foto
 

Foto
 

Foto
 

Foto
 

Foto
 

Foto
 

Foto
 

Statystyka strony

Strona oglądana: 2888 razy.

Rejestr zmian

Wytworzył:Szymon Pszczółkowski, data: 17.05.2013 r., godz. 11.03
Wprowadził:Redaktorzy strony, data: 17.05.2013 r., godz. 11.05
Ostatnia aktualizacja:Redaktorzy strony, data: 17.05.2013 r., godz. 11.05
Rejestr zmian:
CzasAdministratorOpis zmiany
17.05.2013 r., godz. 11.05Redaktorzy stronyDodanie strony

Copyright

© 2010 -2013 Publiczne Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Dąbrówce
Zawartość merytoryczna: Publiczne Gimnazjum im. T. Kościuszki w Dąbrówce, e-mail: gimnazjum@dabrowka.net.pl
Projekt: INFOSTRONY - ADAM PODEMSKI, e-mail: adam.podemski@infostrony.pl
Serwis uruchomiono 1 marca 2011 r.